Planowane cesarskie cięcie - jak się do niego przygotować i jak przebiega?

Cześć!
Zbliża się termin Twojego porodu, bardzo byś chciała urodzić naturalnie, ale od początku ciąży masz wskazania do rozwiązania ciąży przez cesarskie cięcie albo ułożenie Twojego maleństwa nie pozwala przyjść mu na świat drogami natury. Czeka Cię planowe cesarskie cięcie i zastanawiasz się jak się do niego przygotować i co powinnaś wiedzieć? W tym poście postaram się przybliżyć tę sytuację. Na wstępie chce zaznaczyć, że nie promuję rodzenia poprzez cesarskie cięcie, ani nie neguje rodzenia w sposób naturalny. Ten post ma charakter informacyjny  i być może pomóc kobietom, które czeka planowane cesarskie cięcie.






Ciąża to zdecydowanie piękny stan. Cudowne 9 miesięcy noszenia serca pod sercem. Wyczekiwanego owocu miłości, małego szczęścia, które obróci nasze życie do góry nogami, ale i tak mimo to, czekamy na nie niecierpliwie. Jednak, gdy zbliża się czas rozwiązania, mogą ogarnąć nas zrozumiałe obawy, czy wszystko pójdzie dobrze i sprawnie, czy dziecku ani nam nic się nie stanie i poród minie bez komplikacji.  Niestety często zdarza się, że podczas akcji porodowej,która trwa zbyt długo, np. zanika tętno maluszka i zostaje podjęta decyzja o szybkiej cesarce. Wtedy, jak podejrzewam, nie ma zbyt dużo czasu na myślenie o samej cesarce, tylko najważniejszą myślą jest, aby nic nie stało się dziecku.

Planowane cesarskie cięcie ma swój jeden, główny plus - wiemy, kiedy to się wydarzy. Jak wszystko pójdzie tak, jak powinno, to ominą nas wszelkie bolesne skurcze czy odejście wód płodowych. Moje cięcie miało miejsce w skończonym 39 tygodniu ciąży ze względu na cukrzycę ciążową. A ciecie w moim przypadku było z dwóch wskazań, pierwsze, główne, to wskazanie ortopedyczne a drugie pojawiło się w 38 tygodniu, kiedy moja córka zmieniła ułożenie na miednicowe i tak już została do dnia rozwiązania.



Zacznijmy od tego, że na planowane cesarskie cięcie, tak jak w przypadku porodu naturalnego, ale w przypadku nie rozwiązania ciąży w terminie, otrzymujemy od naszego lekarza ginekologa prowadzącego ciążę, skierowanie do szpitala z konkretną datą zgłoszenia się.
Jeśli już mamy w ręku takie skierowanie, to najważniejsze - nie denerwować się, nie myśleć negatywnie o cesarce. Skoro lekarz ginekolog podjął taką decyzję, lub istnieją inne wskazania, to jest to nie tylko dla dobra dziecka, ale również i naszego. Na moim przykładzie mogę Wam powiedzieć, że ortopeda dający mi skierowanie na cięcie, powiedział, że mogę rodzić naturalnie, ale on nie da mi pewności, że po porodzie będę mogła chodzić, czy kość biodrowa mi nie pęknie. Tak więc, mój wybór był oczywisty.
Staraj się myśleć o cesarce jak o normalnym porodzie, który dodatkowo uchroni Cię przed powikłaniami, które mogłyby Cię dotknąć (lub Twoje dziecko) podczas porodu naturalnego. W żadnym wypadku nie twierdzę, że lepiej rodzić przez cięcie, bo jest to jednak poważna ingerencja w tkanki brzucha i macicy. Czasami po prostu, takie rozwiązanie jest bezpieczniejsze dla obojga.

DZIEŃ CESARSKIEGO CIĘCIA

Kilka podstawowych i najważniejszych rzeczy, o których powinnaś pamiętać.

1. Musisz być na czczo. Nie wolno nic jeść ani pić przynajmniej na 8 godzin przed zgłoszeniem do szpitala.
2. Zabierz kartę ciąży oraz wynik grupy krwi, GBS, najnowsza morfologia oraz mocz
3. Pamiętaj, aby zmyć lakier z paznokci lub jeśli robisz sobie hybrydę, położyć tylko bezbarwny żel, aby anestezjolog mógł kontrolować, czy nie dochodzi do niedotlenienia.
4. Nie zabieraj ze sobą biżuterii. Pierścionków zapewne pozbyłaś się już w trakcie ciąży z powodu puchnięcia palców, ale bransoletki czy łańcuszki lepiej też niech poczekają w domu.



Przygotowanie do cięcia trwa dłużej niż samo cięcie.  Na sali przedoperacyjnej ma miejsce założenie wkłucia, pobranie krwi do badań, założenie cewnika, zrobienia lewatywy oraz podłączenie pod ktg.  Całość tych przygotowań trwa tak od godziny do półtorej. W moim przypadku trwało to troszkę dłużej, ponieważ była przy tym obecna studentka położnictwa, która się przyglądała i uczyła.  Oczywiście pamiętajcie, że jeśli sobie nie życzycie obecności studentów przy tych czynnościach, to macie do tego prawo.

Po przewiezieniu na salę operacyjną, odbywa się krótka rozmowa z anestezjologiem, o tym jak będzie wyglądało cięcie.  Lekarz poda znieczulenie, w moim przypadku było to znieczulenie w kręgosłup, nie czułam nic od pasa w dół.  Przed twarzą mamy postawiony parawan i nie widzimy całego zabiegu. W ciągu 10-15 minut, maleństwo jest już na świecie. Zostaje tylko pokazane mamie i od razu zabrane do umycia i zbadania, a w tym czasie lekarze oczyszczają miejsce cięcia i następuje zszywanie.
Jeśli będzie z Wami partner i wyrazi taka chęć, to dostanie maleństwo od razu do kangurowania a mama w ym czasie zostaje przewieziona na salę pooperacyjną.

Znieczulenie miałam podane ok. godziny 10:20, moja córka przyszła na świat o 10:34 a znieczulenie zaczęło puszczać ok. godziny 14, gdzie powoli wracało czucie w nogach. Przez cały czas jest się na lekach przeciwbólowych, wbrew pozorom dość silnym, bo dostaje się również morfinę.
To, co było najgorsze, to leżenie na płasko przez ponad 12 godzin bez możliwości picia nawet wody. A już na kilka godzin po przyjeździe na salę, dostawiają maleństwo do piersi.

Przed pierwszym wstaniem z łóżka, pielęgniarka wyciąga cewnik, by można było pójść spokojnie pod prysznic. Łatwo to nie jest, niestety, Boli, ale są to już granice bólu do wytrzymania. Dla mnie najgorsze były dwie pierwsze doby, każde wstawanie z łóżka czy próba położenia się na boku kończyła się strasznym bólem. Poza tym, nie oszukujmy się, szpitalne łóżka do najwygodniejszych nie należą i nie szczególnie ułatwiają rekonwalescencję po cięciu.

Jeśli wszystko jest w porządku z Tobą i maleństwem, w trzeciej dobie będziecie mogli już wyjść do domu.
Ja na swoje cesarskie cięcie, szłam z ogromną energią i pozytywnym myśleniem. Miałam w głowie tylko to, że chce swoją córkę mieć już przy sobie i po prostu nie mogę się tego doczekać. Ja dodatkowo byłam spokojniejsza, ponieważ cięcie wykonywał mi mój lekarz prowadzący ciąże.
Więc jeśli macie lekarza, który prowadzi Waszą ciąże a dodatkowo pracuje w szpitalu, w którym chcecie rodzić a macie mieć CC, to gorąco zachęcam zapytać lekarza, czy nie przeprowadziłby tej operacji osobiście. Mi to dało ogromny spokój i pewność a dodatkowo krótką, mało widoczną bliznę.

Mam nadzieję, że wpis zaspokoił Waszą ciekawość a przyszłe mamy są choć odrobinę spokojniejsze i pewniejsze tego, co je czeka. Trzymam mocno za Was kciuki!


1 komentarz:

  1. Hej ;) co prawda jestem dopiero na etapie starań ale miło jest poczytać o tematach które są nam obce. Zwłaszcza od kogoś kto w tak przejrzysty i merytoryczny sposob przekazuje ważne informację.

    Pozdrawiam i życzę dużo zdrówka!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Agata Tomalla , Blogger