Vibo, Volume Drama, Maskara do rzęs 4w1

Cześć!
Ostatnia recenzja jakiegokolwiek tuszu do rzęs miała miejsce w listopadzie 2015 roku! Powód jest jeden, moje rzęsy są tak liche, że nawet ciężko je uchwycić na zdjęciu. Poznałam jedna bardzo dobry tusz, który postanowiłam Wam pokazać i przedstawić go bliżej.







"Nowa królowa objętości nadchodzi! Dramatyczna objętość, intensywny odcień czerni, idealnie rozczesane rzęsy bez grudek. Odkryj nowa maskarę. Precyzyjna szczoteczka, która zagęszcza i nadaje objętość bez obciążania, z każdą warstwą bardziej spektakularny efekt. Gęsta szczoteczka pokrywa każdą z rzęs lekką objętością, unosi je, dzięki czemu efekt jest spektakularny!"

Tak w kilku słowach maskarę opisuje producent. Przyznam szczerze, że nie jestem fanką tuszy do rzęs tanich firm. Jedynym tuszem  z niskiej półki cenowej, który bardzo lubiłam, był żółty tusz z Lovely.   Z kolei na ten z Wibo, skusiłam się po samych pozytywnych opiniach Maxineczki. 




Tusz ma standardową szczoteczkę z krótkim włosiem o równomiernej wielkości. Konsystencja samego tuszu, jest jak dla mnie trafiona w punkt, nie jest sucha jak w przypadku niektórych tuszy L'Oreal ani nie jest mokra jak w przypadku niektórych tuszy Rimmel.   Bardzo dobrze pracuje mi się tym tuszem, radzi sobie z moimi krótkimi i gęstym i rzęsami. 

Spełnia obietnice producenta w postaci wydłużenia i pogrubienia. Moje rzęsy stały się w końcu widoczne, nawet przez duże oprawki okularów.  Dużym plusem tego tuszu jest to, że można nim budować efekt, dokładając warstwy, nie sklejając przy tym rzęs. 




Tusz w ciągu dna trzyma się cały czas na swoim miejscu. Nie kruszy się, nie osypuje, nie tworzy efektu tzw. pandy.  Ostatnio zmagam się z ogromną suchością oczu a jednocześnie ich łzawieniem. Nawet podczas tego, tusz nie spływa, chociaż wcale nie jest wodoodporny.  Podobnie jest z demakijażem, cały dzień trzyma się bez zarzutu, ale aby  go zmyć wystarczy jedynie przyłożyć wacik nasączony płynem micelarnym i bez zbędnego pocierania i tracenia rzęs, tusz się rozpuszcza i znika. 






Mam w swoich zbiorach kilka tuszy i właściwie każdy jest z innej firmy. Przez dłuższy czas moim ulubieńcem był tusz Sensational z Maybelline, jednak przestawał dawać efekt mnie zadowalający. Odkąd używam tuszu Volume Drama, w końcu widzę moje rzęsy! A myślę, że za cenę ok. 17 zł warto się skusić i spróbować.





Lubicie tusze Vibo/Lovely?
Jaki jest Wasz ulubieniec? 

6 komentarzy:

  1. Od dłuższego czasu spoglądam na ten tusz. Z czasem będę musiała go jednak kupić :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ładnie na rzęsach wygląda;)!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie się prezentuje, choć znając moje rzęsy, u mnie tak fajnie nie będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się efekt jaki daje ten tusz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba sobie go kupię, bo efekt rzeczywiście jest widoczny, a problem z rzęsami mam identyczny jak Ty!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Agata Tomalla , Blogger