Ulubieńcy 2017 - CZ. 1 - PIELĘGNACJA

Cześć!
Styczeń już praktycznie za nami. Ostatnio czas ucieka mi bardzo szybko! W końcu się zmobilizowałam i postanowiłam opublikować ulubieńców minionego roku.  Było ich na tyle, że postanowiłam podzielić to na trzy części - pielęgnacja, makijaż oraz gadżety kosmetyczne.  Mam nadzieję, że przez to, będzie czytelniej a poszczególnym produktom będę mogła poświęcić więcej uwagi.  Nie przedłużając, zapraszam do dalszej części posta!



WŁOSY
_________

W ubiegłym roku zdecydowanie figurowała marka Pantene. To był również ich rok, bo pojawiło się całkiem sporo nowości, które już od dnia  premiery  stały się hitem. Tak było i w moim przypadku.  Odżywkę po raz pierwszy miałam dzięki beGlossy i od tamtej pory jest to moja ulubiona odżywka. Działa ekspresowo, w 3 minuty wygładza, zdecydowanie ułatwia rozczesywanie.  Dzięki niej, włosy się nie elektryzują, a po wysuszeniu są gładkie, lśniące i sypkie. Niestety moje włosy są dość cienkie, ale odżywka ich zupełnie nie obciążyła. Przy myciu włosów 2-3 razy w tygodniu, wystarcza na miesiąc użytkowania, co przy cenie 10 zł w promocji jest rewelacyjnym wynikiem. 

Szampony z Pantene to zawsze były moje ulubione. Jako jedyne nie obciążały moich włosów, a po myciu wyglądały naprawdę na umyte. Kiedy używam suchego szamponu dwa dni z rzędu, muszę później umyć włosy szamponem oczyszczającym, bo inaczej się zadrapię. Przez dłuższy czas bardzo lubiłam szampon z białą glinką z Garniera, ale po zbyt częstym jego używaniu, zaczął obciążać włosy i robić z nich siano. W przypadku tego szamponu nic takiego nie ma miejsca. Mogę go używać przy każdym myciu włosów a one za każdym razem wyglądają tak samo dobrze!




CERA
___________

Ile rożnych płynów do demakijażu przewinęło się przez moją łazienkę w roku 2017, to nawet nie jestem w stanie zliczyć. Kilka płynów naprawdę bardzo polubiłam a o kilku chciałabym jak najszybciej zapomnieć.  W domu lubię mieć dużą butlę płynu. Przeważnie kupuję takie o pojemności min. 400 ml. Różany płyn micelarny od Bielendy polubiłam odkąd pojawił się na rynku, a kiedy zobaczyłam, że wprowadzili większą pojemność, to wiedziałam, że to będzie miłość! Najdelikatniejszy, a zarazem bardzo dobrze oczyszczający micel. Nie podrażnia wrażliwej ani suchej skóry. Ma bardzo przyjemny delikatny zapach a po demakijażu nie występuje uczucie ściągnięcia. 

Moja cera w ubiegłym roku miała "kilka twarzy". Raz była tłusta, raz mieszana, nieraz skrajnie sucha, aż w końcu zatrzymało się skórze suchej. I do tego typu cery poszukiwałam odpowiedniego kremu pod makijaż. Dużo czytałam o serum nawilżającym z Clinique i odkąd je kupiłam stał się ulubieńcem. Kupiłam go jeszcze, kiedy mieszkałam w Bydgoszczy, więc juz trochę go mam a zużycie trochę większe niż połowa. Rewelacyjne nawilżenie skóry każdego ranka. 




OCZYSZCZANIE 
_________________

Nie pamiętam, czy kiedykolwiek miałam żel do twarzy, który bym tak mocno polubiła jak ten z Perfecty.  Używam go codziennie rano, aby zmyć resztki nocy, co daje świetne pobudzenie i przygotowuje skórę do nałożenia kremu. Świetnie się również sprawdza do mycia twarzy wieczorem, po demakijażu. Zmywa resztki makijażu, a granulki wykonują świetny masaż twarzy. Super sprawa! W dodatku jest niesamowicie wydajny. Jedno opakowanie starcza mi nawet na 2 miesiące!

Posiadam wszystkie rodzaje maseczek z glinką od L'Oreal.  Poza czerwoną, bardzo je lubię. Rewelacyjnie oczyszczają skórę. Najmocniej jednak rozkochała mnie w sobie maska niebieska, która zwalcza zaskórniki. Żadna maseczka nie działała tak szybko i tak mocno na moje 'stare' zaskórniki. A cera po tej masce jest zupełnie gładka! 




CZYSZCZENIE PĘDZLI/GĄBECZEK 
___________________________________

Tego produktu  chyba nie trzeba nikomu przedstawiać.   Nie sprawdza się u mnie zupełnie w funkcji, do jakiej jest przeznaczony, tj. do mycia ciała. Ten zapach mnie odpycha. I właśnie  w momencie, kiedy nie byłam w stanie zużyć całej butelki a szkoda  było mi go wyrzucić, w Internecie padło hasło, że świetnie domywa pędzle i gąbeczki. Po wypróbowaniu, nie wyobrażam sobie już innej metody mycia moich maluchów.  Genialnie rozpuszcza tłuste podkłady z pędzli i gąbeczek w dosłownie kilka sekund. Nie znam lepszego sposobu na doczyszczenie pędzli i gąbeczek. 


Tak się przedstawiają moi ulubieńcy minionego roku, typowo pielęgnacyjni. W drugiej części przedstawię makijaż. 
Znacie moich faworytów? 



7 komentarzy:

  1. zaciekawił mnie różany płyn micelarny:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Serum z Clinique bardzo bym chciała wypróbować. Dużo pozytywnych opinii na jego temat słyszałam 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. olejek z Isany do mycia gąbeczki niezastąpiony :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam chyba nic, oprócz płynu Bielenda ale w innej wersji - zielona herbata. Zresztą sama bardzo go lubię i na pewno wypróbuję i różany :D Maski Loreala też mnie kuszą, a po tym poście czuje się też zaciekawiona peelingiem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Olejek z Isany najlepszy do czyszczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę wypróbować ten zestaw z Pantene ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Agata Tomalla , Blogger