L'Oreal Infaillible 24H Fresh Wear - odcień 15 i 125

Cześć!
Ten post powstawał dokładnie od 16 kwietnia i swoją premierę miał mieć na samym początku promocji na kosmetyki kolorowe w Rossmannie. Niestety,  różnych przyczyn, głównie z braku czasu i choroby córki, nie udało mi się go opublikować. Korzystają teraz z jej turbo drzemki, mam chwilę, aby w końcu ten wpis ujrzał światło dzienne! A jest o czym mówić!


Długotrwały, bezkompromisowy podkład do twarzy, o 24 godzinnej trwałości. Nie wysusza, nie pozostawia efektu maski, zapobiega błyszczeniu skóry. Doskonale odświeża i kryje niedoskonałości, dając efekt świeżej i zdrowej cery nawet w najtrudniejszych warunkach.



Bardzo lubię podkłady L'Oreala. Testowałam chyba wszystkie dostępne i trafiły w moje gusta, poza True Match. To jednak nie moja bajka, ale coś z moim egzemplarzem jest nie tak. No nie wiem, może o nim opowiem innym razem. Kiedy na półkach pojawiła się nowość, a kilka vlogerek i influencerek urodowych otrzymało je do testów i Internet zalała fala filmików zachwalających ten podkład, wiedziałam, że muszę go mieć. Podkład kupiłam stacjonarnie w Rossmannie podczas promocji. Najjaśniejszym wtedy dostępnym odcieniem był nr 125. Jak możecie zobaczyć po zdjęciu niżej nie należy on do najjaśniejszych. Światło w drogerii standardowo przekłamało kolor i na ręku wydał się być ok.  Już przy pierwszej aplikacji podkładu w domu, wiedziałam, że miłości z tego nie będzie. Odcień był sporo za ciemny, przez to tworzył okropne smugi i plamy i wyglądałam jak niedokładnie posmarowana samoopalaczem. I tak, podkład leżał w toalet. Od czasu do czasu sobie o nim przypominałam, ale przy aplikacji zawsze był ten sam skutek - porażka. 


Podczas zakupów na Cocolita, w Nowościach ukazał mi się nowy, jaśniejszy odcień tego podkładu. Nie dawało mi to spokoju, że tak dużo osób go zachwala a u mnie okazał się totalną klapą. Postanowiłam zaryzykować i kupiłam jaśniejszy odcień. W pierwszej chwili myślałam, że spadłam z deszczu pod  rynnę. Ze zbyt ciemnego w zbyt jasny - no po prostu świetnie.  Raz kozie śmierć, pomyślałam, skoro kupiłam, to trzeba wypróbować.  I wtedy doznałam szoku.




To, jak wyglądała moja cera po aplikacji tego podkładu to była jakaś magia! Mimo, że moje problemy skórne praktycznie się skończyły ( chociaż teraz zaczęła trochę fiksować), to dawno nie widziałam mojej skóry w takim wydaniu. Kolor jak się okazało, był idealny! W dodatku nie oksydował, więc w ogóle ideał! Pokrywa wszelkie niedoskonałości, gdy sobie z czymś nie radzi przy jednej warstwie, wystarczy w tym miejscu dołożyć  odrobinę podkładu i wygląda pięknie. Mimo dużego krycia, skóra wygląda naprawdę zdrowo i świeżo. Utrzymuje się przez cały dzień bez konieczności żadnych poprawek. Świetnie współgra z kosmetykami z różnych firm. Na dzień dzisiejszy to mój najlepszy podkład. 

Z tego co widzę na Cocolita, dostępny jest jeszcze jeden nowy ocień - 120. Ten, jak i wszystkie inne dostępne kolory możecie kupić w cenie 36,90 zł. Jak za podkład, z takim efektem, jest to ekstra cena. Jeśli nie udało się Wam kupić go podczas promocji, bądź  nie odpowiadał Wam kolor, to polecam zaopatrzyć się w niego online. 




Znacie podkład Infaillible od L'Oreal? Jak Wasze wrażenia?
Zakupy na promocji w Rossmannie zrobione czy tym razem odpuściliście? Ja nie kupiłam nic! 

5 komentarzy:

  1. Słyszałam o nim sporo dobrego i chyba go wypróbuje. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jeszcze styczności z tym kosmetykiem. Jakiś czas temu narobiłam sobie zapasów, więc na razie odpuszczę zakup - ale będe miała go na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam go, ale słyszałam wiele dobrego na jego temat :D Skoro masz dwa odcienie, to zawsze możesz wymieszać i stworzyć dowolny kolor, także idealna opcja ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Agata Tomalla , Blogger