5 kosmetyków bez których nie wyobrażam sobie swojej pielęgnacji

Cześć! 
Witam się z Wami po prawie miesiącu nieobecności. Mam jednak na swoje usprawiedliwienie  chyba dość dobry argument. Otóż 19 maja wyszłam za mąż i w chwili obecnej jestem szczęśliwą żoną. Potem byliśmy w małej podroży poślubnej a potem to mnie złapała choroba i dopiero powoli z niej wychodzę. Także miesiąc bogaty w doświadczenia. Jeśli chcecie być ze mną na bieżąco, to odsyłam na mój Instagram - tak dodaję praktycznie codziennie.





Zdjęcia z dzisiejszego wpisu pokazują, jak dawno były zrobione. Świeże pachnące bzy, tak to było w maju.  Chciałabym Wam przedstawić taką moją złotą piątkę, bez której nie wyobrażam już sobie dnia codziennego a jakby te produkty zniknęły z półek sklepowych, to byłoby bardzo źle. 



Isana, olejek pod prysznic 
______________________________

I pod żadnym pozorem nie używam go pod prysznic. Próbowałam, ale jego zapach skutecznie mnie od tego odpychał. Pewnie większości z Was ten olejek jest doskonale znany. Jego popularność w blogosferze szerzy się z dnia na dzień. Jest to mój hit w czyszczeniu pędzli jak i gąbeczek do makijażu.  Każdego ranka mycie gąbeczki zajmuje mi dosłownie  pół minuty, Olejek ekspresowo rozpuszcza tłusty podkład i gąbka jest gotowa do aplikacji. 



Maseczki w płac(h)ie 
_____________________

W moich zbiorach mam całkiem sporo maseczek do twarzy. Praktycznie na każdą 'dolegliwość' coś się znajdzie, zwłaszcza, że mój mąż bardzo lubi maseczki tak samo jak ja.  Szukałam sposobu na to, aby używać maseczek regularnie, ale to nakładanie i zmywanie, które czasami nie jest takie proste, zniechęcało mnie do tego kroku pielęgnacji. W  końcu trafiłam ma maski w płachcie, które teraz również dostępne są w szerokim wachlarzu tak, jak te standardowe. Zdecydowanie moimi ulubionymi są te z motywami zwierzątek czy bąbelkowe, 'rosnące' na twarzy. Plusem takich maseczek jest to, że jak zaskoczy nas kurier w drzwiach, to można szybko taką maseczkę zdjąć bez kompromitacji! 




Batiste, Suchy szampon do włosów 
________________________________

Gdyby nie ten produkt, włosy musiałabym myć codziennie a farbować przynajmniej raz w miesiącu. Jest to dla mnie produkt absolutnie nie zastąpiony i jak widzicie mam mały zapas. Zakupiony notabene na promocji w Rossmannie 2+2. Tak naprawdę lubię wszystkie wersje zapachowe Batiste. 4 lata temu powstał nawet wpis na ich temat. Możecie sobie mnie przypomnieć w rudych włosach.
Próbowałam chyba wszystkich suchych szamponów z różnych firm i zawsze wracałam do Batiste. Jak dla mnie jest bezkonkurencyjny.



O'linear, Patyczki kosmetyczne 
___________________________

Kupiłam kiedyś te patyczki na próbę, aby zobaczyć czy faktycznie trzeba mieć specjalne patyczki kosmetyczne, czy ni wystarczą te co, każdy ma w domu, czyli patyczki do uszu. Jaki był mój zachwyt nad tymi patyczkami przy pierwszym użyciu! Praktycznie za każdym razem podczas malowania rzęs, odbiją mi się na górnej albo dolnej powiece, a kiedy usuwałam ten tusz patyczkiem do uszu nasączonym płynem micelarnym, zawsze dotykałam rzęs, co często kończyło się ich sklejeniem, albo łzawieniem oczu, a co za tym idzie rozmazaniem makijażu. Patyczki O'linear są o więc  mniejsze, bardziej podłużne i mocno zbite. Wchodzą pod dolne rzęsy, nawet bardzo podkręcone, zupełnie ich nie dotykając, dzięki czemu makijaż zostaje nienaruszony. Doskonale się sprawdzają też przy korekcji makijażu ust. Polecam spróbować! 


Owalne płatki do demakijażu 
_________________________

Karkołomne jest dla mnie zmywanie makijażu tymi małymi, okrągłymi wacikami. Zdecydowanie lepiej sprawdzają mi się te duże płatki, owalne bądź kwadratowe. To akurat jest dla mnie bez różnicy. Kupuję te, które akurat są w danym sklepie. Głównie są ta markety typu Lidl czy Biedronka, bo w Rossmannie, ta wielkość płatków jest akurat w dość wysokiej cenie, za małe opakowanie.  O wiele szybciej i sprawniej idzie mi demakijaż takimi wacikami. W zależności jakiego podkładu użyje danego dnia, czy będzie to lekki krem BB czy mocno kryjący podkład, to zużywam o 1-2 płatki więcej, a do demakijażu całej twarzy zużywam ok. 4-5 wacików, a w przypadku małych okrągłych było to nawet 10-15 wacików!  Wygodniej jest nawet trzymać taki wacik w ręku i nim zmywać makijaż. 



To moja złota piątka pielęgnacyjna. Znacie te produkty ? Bez czego Wy nie wyobrażacie sobie swojej codziennej pielęgnacji? 

11 komentarzy:

  1. Bez płatków kosmetycznych też nie wyobrażam sobie pielęgnacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Duże płatki kosmetyczne to również mój must have :)

    OdpowiedzUsuń
  3. podpisuje się pod wszystkim , olejek isana używam od kilkunastu lat a szampony batiste zawsze warto mieć w pogotowiu

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi się tylko zapach Batiste podoba i nic więcej ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. A u mnie akurat Batiste okazał się jednym z najgorszych suchych szamponów, jakie używałam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Suchy szampon wielokrotnie uratował mnie w sytuacjach awaryjnych :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Owalne i duże płatki kosmetyczne to także mój "must have".

    OdpowiedzUsuń
  8. Olejku z Isany nie cierpię, całe pędzle mi nim śmierdziały :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Suchy szampon odkryłam stosunkowo niedawno, ale teraz już wiem, że nie wyobrażam sobie mojej kosmetyczki bez niego! ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. właśnie ten olejek muszę w końcu wypróbować;) wszystkie go chwalą do mycia pędzli czy gąbeczek!
    no i gratuluję i wszystkiego dobrego świeża żono!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Agata Tomalla , Blogger