ULUBIEŃCY LUTEGO

Cześć!
W końcu chwila wytchnienia  w tym zabieganym tygodniu. Po pierwsze to najlepsze życzenia z okazji Dnia Kobiet :) 
W styczniu nie było ulubieńców, bo w sumie nic, co używałam, nie zapadało mi na tyle w pamięć, aby to pokazać. Za to w lutym, trochę się działo i z przyjemnością pokaże Wam moją złotą piątkę.





Inglot, Paleta Freedom System/Bronzer 514
___________________________

To tak naprawdę dwóch ulubieńców w jednym. Sama paleta jest genialna, pięknie wykonana, bardzo solidnie, motyw drewna bardzo mi się podoba. Otwierana jest na cztery małe  magnesy w rogach paletki i nie ma szans, aby coś nam z niej wypadało. Trzymają bardzo mocno!  Możemy sobie sami skomponować produkty np. do konturowania twarzy, czy do makijażu oka. Ja w tej paletce mam bronzer, rozświetlacz, cielisty cień do powiek i zielony korektor do twarzy.  Jednak ulubieńcem okazał się właśnie bronzer. jest to nr 514. Świetnie nadaje się do  mojej karnacji, można nim zarówno ocieplić twarz jak również ja wykonturować.  Utrzymuje się cały dzień, przy aplikacji z paletki, prawie wcale się nie osypuje.





Manhattan, Soft Compact Powder, Transculent 
______________________________________

Puder kupiłam w cenie na do widzenia w Rossmannie. Nigdy wcześniej nie miałam pudru prasowanego z tej firmy. Parę lat temu miałam puder sypki, który swego czasu bardzo lubiłam.  Skusiłam się na ten puder, bo akurat wykończyłam swój Stay Matte z Rimmela i szukałam czegoś mniej wysuszającego (przy cerze suchej). Pudru używałam bity miesiąc, a nie dosięgnęłam nawet dna. Utrwalał makijaż, nie dawał efektu płaskiego matu, wręcz przeciwnie, delikatnie zgasił świecenie, głównie w strefie T. Moja cera nie wymagała poprawek pudrem w ciągu dnia. Szkoda, że trafiłam na niego w momencie, kiedy został wycofywany z Rossmanna.



Wibo, Volume Drama, tusz do rzęs 4w1
____________________

O tym tuszu mówiłam szerzej w osobnym poście. Jeśli jesteście zainteresowane szerszą recenzją to odsyłam do notki TU.  
To będzie chyba tusz wszechczasów. Nie miałam lepszego tuszu do rzęs od lat! Żaden, nie dawał takiego cudownego efektu rozdzielenia, wydłużenia i efektu sztucznych rzęs  jak ten tusz za 17 zł! 




Benefit, It's Potent!, krem pod oczy 
______________________________

Przyznaję się bez bicia, ze dopiero tej zimy doceniłam jak ważnym elementem pielęgnacji jest krem pod oczy.  Jak zaczęłam używać tego kremu, moja skóra pod oczami była w opłakanym stanie. Była sucha i bardzo napięta. Dopiero ten krem doprowadził ją do porządku. Znowu jest miękka, gładka a bolesne napięcie zniknęło. O wiele lepiej teraz skóra przyjmuje korektor w okolicach oczu. To już pewne, że krem wchodzi w moją pielęgnację na amen.




Makeup Revolution, Conceal & Define, korektor do twarzy C2
____________________________________________________

Korektor to hit. Bez wątpienia. Przyznam szczerze, że na rzecz tego, w odstawkę poszedł ulubieniec Catrice! Idealny kolor, który nie oksyduje! Zakrywa moje niedoskonałości. Nadaje się również pod oczy. Mam tylko wrażenie, że trochę za szybko się kończy i trzeba ho częściej kupować. Nie byłoby to tragedią, gdyby był lepiej dostępny. 
Odsyłam też do  postu, gdzie pokazuje swatche tego korektora TU. 




Krótki luty obfitował w rewelacyjne kosmetyki, które z czystym sercem Wam polecam! Co bardzo przyjemne, nie są to drogie kosmetyki a dostępne dla każdego. Na pewno warto zaopatrzyć się w tusz do rzęs i korektor, ja już wiem, ze to będą moje hity przez długi czas. 




Czy któryś z moich ulubieńców jest Wam znajomy? 
Jaki kosmetyk skradł Wasze serducho w ubiegłym miesiącu? 


10 komentarzy:

  1. Miałam tylko miniaturkę tego kremu pod oczy Benefit, ale u mnie niewiele robił, niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Same perełki! Jednak paletka z inglota najbardziej mnie zauroczyła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Paleta magnetyczna mi się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Korektor do twarzy C2 może być dobry do mojej cery kiedy czasami skóra zaczyna strajkować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Inglot zrobil na mnie wrażenie, bo wygląda ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czaję się na ten korektor z MUR :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet :* na ten korektor z mur to i ja mam ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam właśnie, że ten korektor MUR wystarcza na 3 tygodnie regularnego użytkowania :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta różowa torebka wygląda świetnie na zdjęciach! Podoba mi się też nowa kasetka Inglot. Poprzednie były ok jeżeli chodzi o użytkowość i trwałość, ale ten motyw drewna jest świetny :)
    Kremu Benefit używałam w zeszłym roku w formie miniatury i pozbyłam się go bardzo szybko. Podrażniał moje oczy powodując pieczenie i łzawienie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię ten puder z Manhattan i żałuję, że usunęli szafy tej marki z Rossmanna :(

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Agata Tomalla , Blogger