La Roche-Posay Cleansing Micellar Foaming Water, Pianka oczyszczająca z wodą micelarną

Cześć!
Pielęgnacja twarzy jest dla mnie najważniejszym elementem pielęgnacji całego ciała. Wiem ile lat i jak trudno było mi żyć z niedoskonałościami mojej cery. Ile kosztowało mnie to stresów, wydanych pieniędzy i szykan ze strony ludzi. Teraz, kiedy w końcu jest tak, jak powinno być dawno, dbam o cerę ze zdwojoną siłą i motywacją, by to co mnie męczyło tak wiele czasu, już nigdy nie wróciło.
Chciałabym zacząć Wam opowiadać moją historię walki o piękną cerę, jakie kosmetyki mi towarzyszyły, jakie się nie spisały i które zostały na dłużej.  Jeżeli posty z takiej serii Was interesują to zapraszam do pierwszego z nich.





Moja skóra przez ostatni rok przeszła dość sporo. Skutki uboczne kuracji dermatologicznej niestety dały się we znaki. Skóra stała się wysuszona, bardzo delikatna i wrażliwa na czynniki zewnętrzne. Kosmetyki jak i produkty do pielęgnacji, które wcześniej używałam, niestety już tak dobrze się nie sprawdzały i musiałam szukać czegoś innego.  
Dopiero jakiś czas temu trafiłam na piankę do mycia twarzy z LRP.  Przyznaję, że nigdy nie ufałam piankom. Decydowałam się na żele bądź płyny, bo miałam (mylne) wrażenie, że lepiej myją.  Może nie myją lepiej tylko szybciej, ale czasami są zbyt intensywne i mogą uszkodzić delikatną skórę. 
Jako, że skóra stała się bardzo wrażliwa i delikatna, postanowiłam zdecydować się na piankę. Firmę La Roche Posay bardzo cenię za kosmetyki do cery trądzikowej i wrażliwej. Mam swojego ulubieńca w kwestii kremu, więc  bez wahania wybrałam również piankę. 





Pianka ma bardzo przyjemny, choć bardzo delikatny zapach.  Jako, że jest to forma pianki, jest ona niesamowicie wydajna. Wystarczy dosłownie jedna pompka, aby swobodnie umyć całą twarz. Pianka jest delikatna i przyjemna w kontakcie ze skórą.  Zawiera glicerynę, o działaniu wiążącym wodę w skórze. Dzięki tej piance, tak naprawdę polubiłam ten element pielęgnacji. Wykonuję przy tym masaż twarzy, który zwłaszcza wieczorem przynosi niesamowitą ulgę i ukojenie.  Najważniejsze jest dla mnie to, że pianka bardzo dobrze współgra z moją cerą i nie pojawiają mi się żadne niedoskonałości. Twarz jest nawilżona, nie ma uczucia napięcia ani nie występują zaczerwienienia.  Mycie twarzy z takim produktem to dla mnie bajka.   






A wiecie co jest cudowne w tej piance? Ona nadaje się do demakijażu, i to takiego 100%.   Tak naprawdę to nawet bym nie wpadła na to, aby ją wypróbować do tego zadania. Jednak, któregoś dnia  weszłam pod prysznic zapominając wcześniej zmyć makijaż.  Postanowiłam spróbować zmyć go pianką.  Pianka w mgnieniu oka rozpuszcza podkład, tłustą pomadę do brwi, czy tusz do rzęs. Bez jakiegokolwiek pocierania, szorowania. Wystarczy  umycie twarzy tak, jak zwykle z delikatnym masażem.  Poradziła sobie z podkładami takimi jak np. Estee Lauder, Vichy Dermablend  czy L’Oreal Infallible.





Z czystym sercem polecam piankę osobom z cerą wrażliwą i delikatną.  Jeśli zmagacie się również z jakimikolwiek niedoskonałościami cery, to również jest to produkt dla Was. Pianka złagodzi wszelkie zaczerwienienia i powstrzyma powstanie nowych. Cena za 150 ml tej pianki waha się od 30-50 zł, w zależności od tego, gdzie ją kupujemy. Często można ja również upolować w promocjach, wtedy cena spada w zależności od wysokości zniżki. Dla mnie, jest ona warta każdych pieniędzy. Piękna cera jest dla mnie najważniejsza. 

Więcej informacji na temat tego produktu znajdziecie na stronie producenta: tutaj




Znacie produkty LRP? Jaki jest Wasz ulubiony produkt do pielęgnacji twarzy? 


3 komentarze:

  1. akurat mam piankę innej marki, bardzo lubię takie konsystencje, oczyszczają dobre a skóra nie jest po nich wysuszona

    OdpowiedzUsuń
  2. ja z la roche mam swojego ulubieńca od wielu wielu lat - żel effaclar. Też jestem po kuracji izotroteiną, tylko u mnie mineło już chyba 5 lat!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Agata Tomalla , Blogger